Nadbużańska plaża. Wisiały nad nami cumulusy. Wiał wiatr, słońce świeciło prosto w oczy. T. kopała w piasku, burzyła stópką baby. B. rozciągnęła sznurek od latawca na całą długość. Wisiał ,
Zwiędnięty kwiat. Zasuszony. Kruchy, delikatny. Łatwo go złamać, zetrzeć na pył. Moja Babcia nie lubiła suchych kwiatów w mieszkaniu, mówiła: żywe trupy. Pamiętniki dawnej urody, zamienniki tych pięknych, pełnych barw
Wczoraj B. wypadł pierwszy ząb. Mamo! – spełniło mi się marzenie! – wołała w zachwycie nad pierwszą stratą:) Miałam lat dwadzieścia parę. Skończyłam studia – amerykanistykę, uczyłam angielskiego w szkołach
Czas kwarantanny był dla mnie czasem początkowo trudnym. Pierwsze trzy tygodnie akceptacji zmiany – że nie ma mnie, że non stop z dziećmi, że nie jest tak jak w mediach