jesień jak to tak

Posted on

Od gorąca twych promieni zapłonęły liście drzew

Od zieleni do czerwieni krążył lata senny lew

Mała chmurka nad jej czołem mała łezka słony smak

Pociemniało poszarzało jesień jak to tak

Jesień jesień jak to tak

Jesień jesień jesień jak to tak

Jesień jesień jesień jak to tak

Jesień jesień jesień jak to tak.  Że znowu tu jesteś!

Zaskakujesz,że już, przeganiasz lato intensywnością kolorów, szronem o poranku….

Zazwyczaj biegnę. Obowiązków domowych, zawodowych mam w bród. 

Przemijanie. Nie wiem czy to moje okrągłe tegoroczne urodziny….ostatnio śpiewający o wiośnie, o porach roku Grechuta poprowadził mnie przez rok, przez lata. dzień za dniem, rok za rokiem.

Gdy mam (za) dużo zadań, jak ostatnio – jakaś niewidzialna ręka chwyta za moje serce i masuje je by podbić tętno – szybciej prędzej, iluzja – że pełniej, że lepiej. Przynajmniej nie przesypiam życia – gada do mnie jakaś część mnie. Z drugiej strony budzi się we mnie niepokój czy zdążę, czy się wyrobię…bum bum bum bum serce wali szybko zagłuszając różne inne ważne perspektywy – byleby zdążyć.

Odkryłam jakiś czas temu, że nie lubię się spieszyć, choć pęd jest częściowo nieunikniony w moim życiu.

Na mikropoziomie wolę powoli napić się kawy i asystować dzieciom w porannym szykowaniu, niż biegać i popędzać – to w pośpiechu rodzą się w mojej głowie szakale: „znowu nie wie gdzie jest jej czapka, znów nie pościelił łóżka”. Marshall Rosenberg, pisząc o tym jak opiekować się złością mówił, by przede wszystkim zwolnić i przyjrzeć się korowodowi myśli, które się pojawiają. Zobaczyć o czym one są: o jakich powinnościach gadają – on musi, ona powinna….- takie “trzeba” nakręca tylko presję i budzik szybciej tyka, aż a w końcu zadzwoni, a my w porę nie zajmiemy się sobą, nie odkryjemy czego my potrzebujemy w istocie, tylko wydrzemy się jak kogut na płocie na najbliższych, którzy wolniej, inaczej niż byśmy oczekiwali. Pierwszym owocem oczekiwania jest rozczarowanie…

Na makropoziomie – wiosna lato jesień zima – ach to ty. Gdy nie zauważam, że dzień mija za dniem, gubię sens. Nawet go nie szukam. Tylko nagle, jak przy tym Grechucie na Spotify, budzę się – i zastanawiam się czy żyję świadomie. Betty Martin, która zaprojektowała koło zgody o dawaniu i braniu w relacji, o dotyku i seksualności, pisała:  jeśli zwolnisz, poczujesz lepiej, więcej, zobaczysz czego chcesz, czego nie chcesz.

Natłok w codzienności, by zdążyć wszystko obejrzeć, doświadczyć, dostarczyć, odebrać – gonitwa. Czy ja wybieram świadomie? Jakie są moje pragnienia i marzenia? Czego w moim codziennym i niecodziennym życiu chcę, a czego nie chcę? Do czego chcę dążyć (a do czego wydarza mi się, że dążę)?

Nie chcę żyć pod ciśnieniem. Od obowiązku do obowiązku, od aktywności do aktywności – które sobie sama często nakładam, organizuję, w przekonaniu, że one ważniejsze niż proste, powolne życie…niby nie przesypiam, żyję intensywnie, a z drugiej stronę przegapiam biegnąc za niekoniecznie tym czym chcę…

A Ty? Pędzisz czy zwalniasz? Czy masz czas na zatrzymanie?

Tekst inspirowany:

Marek Grechuta „Wiosna”

Marshall Rosenberg „W świecie porozumienia”

Betty Martin”The wheel of consent”

Zdjęcie: Dariusz Bagiński na Magnum Photos

  • Udostępnij
Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Marysia

Ewa dziękuję Ci za Twoje teksty. Zawsze coś we mnie poruszają. Dziękuję! ❤

1
0
Jeśli masz ochotę, zostaw komentarz :-)x